CZŁONKOWIE ZESPOŁU

Dominika Dmowska

(wokal, tekst)

Kiedyś, w czasach podstawówki, śpiewałam w chórze szkolnym i to były najmilsze zajęcia. Potem moja uwaga skupiona była na ogólnej edukacji, gdyż nie było też takiej mody na zajęcia dodatkowe dla dzieci i młodzieży (śmiech). W 2016 roku zakończyłam swoją edukację muzyczną w Autorskiej Szkole Muzyki Rozrywkowej i Jazzu im. Krzysztofa Komedy w Warszawie na Wydziale Wokalnym pod opieką prof. Magdy Ptaszyńskiej (będąc swego czasu jednocześnie na konsultacjach z Filipem Zielińskim). Przez kilka lat zrealizowaliśmy mnóstwo projektów klasowych (wokalno-tanecznych), które reprezentowaliśmy na zewnątrz, m.in. były to występy o tematyce gospel, z piosenkami musicalowymi czy z repertuarem Kabaretu Starszych Panów. W szkole były różne zajęcia, które wiele mi dały, a praktyka estradowa była jednym z przedmiotów.
Na koncercie dyplomowym w 2016 roku towarzyszyli mi koledzy z dzisiejszego składu NoVeli. Poznaliśmy się w 2015 roku, kiedy to przyszło nam razem pracować w ramach zespołu grającego covery. Po ukończonej edukacji w szkole śpiewałam w kilku zespołach zarobkowych, adekwatnie do okazji. Zawsze też lubiłam zasięgnąć wiedzy wokalnej u innych osób, m.in. F. Zielińskiego czy K. Idzikowskiej, podczas warsztatów.
Konkursy, przeglądy, castingi… Nigdy nie lubiłam tej formy rywalizacji i oceny. Kojarzyło mi się to tylko ze stresem typowym dla egzaminów. Nie odczuwałam z tego żadnej przyjemności. Chociaż raz w przeszłości wraz z zespołem z autorską muzyką udało się nam wygrać przegląd kapel. To był mały lokalny sukces na drodze mojego rozwoju muzycznego (śmiech).
Lubię pisać teksty po polsku. Płyta, którą nagraliśmy, jest moją pierwszą kompletną płytą, z autorskim materiałem. Pozostałe rzeczy, jakie kiedykolwiek nagrałam, to były nagrania służące wyłącznie do promocji ofert zespołów zarobkowych.
Co interesuje mnie poza muzyką? Lubię jazdę konną, aerial dance, niebieskie wino, filmy obyczajowe i komedie romantyczne z lat 90., lata 80. w muzyce i wiecznie uśmiechniętą Joss Stone, z którą niegdyś gotowałam co niedzielę (śmiech).

Janek Niedzielski

(gitara, kompozycje)

Komponowałem praktycznie od momentu, jak poznałem pierwsze akordy. Na początku były to rzeczy bardzo proste, z czasem „przekombinowane”, a od kilku lat wracam do pisania piosenek. Po prostu. Napisanie dobrej piosenki jest dużo trudniejsze niż stworzenie 12-minutowej suity typowej dla rocka progresywnego. Coś o tym wiem, bo przez wiele lat grałem w progrockowym zespole Dianoya.
Nagraliśmy kilka płyt, zagraliśmy parę tras, supportowaliśmy zespół Riverside na europejskiej trasie koncertowej, co było prawdziwą szkołą życia. Równolegle rozpocząłem tzw. działalność chałturniczą (śmiech). Grałem wszędzie! W najgorszych spelunach, na ekskluzywnych zlotach dentystów, na niezliczonej ilości wesel, w całej Polsce. Kolejna szkoła życia i obycie ze sceną. Okazało się, że najfajniej gra się wpadające w ucho piosenki, wtedy też odbiór publiczności jest najlepszy. Wszystkie te doświadczenia musiały w końcu doprowadzić do powstania zespołu NoVela. Zespołu, do którego zaprosiłem muzyków z różnych etapów mojej działalności. I z którymi się przyjaźnię od lat. Gramy piosenki, których sami chcielibyśmy słuchać. A przebywanie ze sobą na małej przestrzeni sali prób czy studia nie jest dla nas udręką. Co nie zawsze było regułą w moich przeróżnych zespołach w poprzednich latach (śmiech). A to jest tak naprawdę najważniejsze.

Bartosz Turkowski

(gitara basowa)

Decyzję o tym, by grać, podjąłem w 2003 roku, jednak nie miałem funduszy na pierwszy instrument. Pieniądze niespodziewanie pojawiły się w lutym 2004 roku, po tym, jak z mojego poloneza skradziono system audio (śmiech). Z pieniędzy uzyskanych za odszkodowania nie zakupiłem sprzętu do samochodu, a pierwszą gitarę basową, za 650 zł. Od tamtego czasu wziąłem udział w nagraniu 10 płyt o różnej stylistyce, od instrumentalnej muzyki elektronicznej, poprzez rock progresywny, aż do ciężkich, metalowych brzmień. Grałem z Piotrem Krupskim oraz w takich zespołach, jak Landscape, Dianoya oraz Votum, z którym działam do dnia dzisiejszego. Łącznie zagrałem kilkaset koncertów, zarówno w kraju, jak i za granicą (4 trasy koncertowe po Europie). Oprócz gry na basie, przez kilka lat grałem na perkusji elektronicznej z lat 80. w ramach występów z Piotrem Krupskim oraz grając muzykę szantową w tawernach. Obecnie oprócz grania zajmuję się renowacją starych nagrań muzycznych na własne potrzeby, od czasu do czasu śpiewam w pubach – z różnym skutkiem, ale podobno jak mało kto umiem zaśpiewać jak Janusz Panasewicz (śmiech). Natomiast pozamuzycznie prowadzę agencję reklamową, a w wolnym czasie czytam książki, trenuję rekreacyjnie na siłowni, podróżuję, majsterkuję (motoryzacja) oraz zwiedzam opuszczone miejsca. Jedno z moich ulubionych to Czarnobylska Strefa Zamknięta.

Daniel Szulc

(gitara)

Jestem drugim gitarzystą w zespole, w razie potrzeby służącym także wsparciem wokalnym. Pierwsze doświadczenia sceniczne zbierałem grając w zespole coverowym po klubach w Warszawie i okolicach. W 2018 roku dołączyłem zaś do zespołu Inner Rival, w którym zaprzyjaźniłem się z Jankiem Niedzielskim, co zaowocowało zwerbowaniem do NoVeli. Gdybym mógł jeszcze raz wybrać swój główny instrument, to wybrałbym perkusję (śmiech). Jeżeli nie zjawiam się 30 minut przed umówionym czasem, to uważam, że jestem spóźniony (śmiech). Uznaję kanapkę za pełnoprawny obiad (śmiech).

Dawid Artyszuk

(perkusja)

Moja przygoda z perkusją zaczęła się dosyć przypadkowo. Na przełomie gimnazjum i liceum, chodząc na treningi piłki nożnej, często przechodziłem w okolicy domu kultury. Ilekroć byłem obok tamtego miejsca, przysłuchiwałem się grającym w piwnicy zespołom lub ćwiczącym samodzielnie perkusistom. Nie mając żadnego doświadczenia ani styczności z instrumentami, w pewnym momencie postanowiłem nauczyć się gry na bębnach. Było to gdzieś na przełomie lat 2002/2003. Pierwsza i jak dotąd jedyna lekcja gry na tym instrumencie, udzielona mi w miejskim domu kultury, uświadomiła mi, że jest to zdecydowanie miłość od pierwszego wejrzenia (śmiech). Po przyjeździe na studia w 2006 roku moja pasja zaczęła się rozwijać, a ja załapałem się do pierwszego poważniejszego zespołu, z którym zagraliśmy sporo koncertów. Później zaczęły się pojawiać także propozycje gry w innych zespołach. Dzięki temu, że szybko przyswajałem materiał, często grywałem w ramach zastępstw w różnych zespołach, m.in. w zespole Happysad podczas trasy koncertowej w 2011 roku. Doświadczenie to sprawiło, iż zacząłem poznawać kolejnych muzyków, aż w końcu w 2013 trafiłem do zespołu Dianoya, z którym to od razu pojechałem na europejską trasę koncertową, będąc supportem Riverside. W międzyczasie rozwijałem muzyczne skrzydła z zespołem Amnezja i wokalistą Ernestem Staniaszkiem, który zajął II miejsce w III edycji programu Voice of Poland. Z zespołem tym kontynuuję współpracę do dzisiaj. Poza regularna grą w zespole, udzielam się przy okazji różnych projektów jako sesyjny perkusista. Próbuję ponadto stawiać pierwsze kroki w realizacji dźwięku. Gdybym nie został perkusistą, z pewnością zacząłbym grać na gitarze basowej.
Oprócz muzyki interesuję się również sportem. Ostatnio pochłonął mnie snooker.

SZUKASZ ZESPOŁU NA KONCERT?

Skontaktuj się z nami!